Sylwester - porady
Sposóbów na spędzenie Sylwestra jest cała masa - poniżej możesz przeczytać o kilku wybranych. Skorzystaj z poniższej nawigacji, aby przeskoczyć między kolejnymi podstronami (© autor tekstów - Kasia Klein):
Niezapomiany Sylwester
Masz już plany na Sylwestra? Wybrałeś już miejsce i zapowiada się na naprawdę udana impreza? Spotkasz na niej starych znajomych i poznasz nowe, niesamowite osoby? A może z jedną z nich spędzisz resztę swojego życia? Kto wie? Ale czy masz pewność, że wykorzystasz tych kilka najbardziej gorących godzin w roku w 100%? Czy wiesz, że istnieje pewien specyfik, o działaniu którego wie, tak naprawdę, niewiele wtajemniczonych osób? Środek, który może sprawić, że żaden mężczyzna lub żadna kobieta nie będzie w stanie się Tobie oprzeć podczas Nocy Sylwestrowej?
Jak można tego dokonać? Czy spotkałeś kiedyś osobę, która miała w sobie coś takiego, że nie potrafiłeś przestać o niej myśleć? Było w niej coś takiego, co działało na Ciebie tak silnie i magnetyzująco. Tą tajemniczą substancją są feromony. Tak zwana "chemia miłości". To właśnie feromony sprawiają, że niektórzy przeciętni mężczyźni przyciągają do siebie najbardziej atrakcyjne kobiety niczym magnes. Ale czy to naprawdę działa? Wydaje się to nieprawdopodobne, ale wystarczy zaaplikować dwie krople za uszami i już po chwili zauważasz zainteresowanie swoją osobą. Niby przypadkowe spojrzenia, uśmiechy ze strony kobiet, bezinteresowne zaczepianie, rozmowy o niczym, jakbyś był najważniejszą osobą podczas tego wieczoru! Możesz czuć się świetnie. Możesz być w centrum uwagi i sprawić, by postrzegano Cię zupełnie inaczej. Gdy stosujesz feromony, zapewniasz sobie świetną zabawę!
Jeżeli chcesz zrobić na kimś dobre wrażenie lub zależy Tobie na tym, co myślą o Tobie inni ludzie, feromony będą idealnym wyborem. Możesz być adorowana i zaczepiana przez mężczyzn, na których Ci naprawdę zależy. Z kolei, jeżeli jesteś mężczyzną, możesz usłyszeć z ust kobiet słowa "Jak ty wspaniale pachniesz!", lub "Masz w sobie to coś". Tak naprawdę, to dość częste komplementy, które otrzymujesz, gdy stosujesz markowe feromony. Kobiety odbierają Cię jako mężczyznę silnego i męskiego, który wie, czego chce. Dodatkowo, do innych mężczyzn wysyłasz sygnały przekazujące informację "nie zadzieraj ze mną". Chciałbyś to poczuć? Ale czy to przypadkiem nie jest placebo? Czy osoba, która stosuje feromony po prostu wierzy w ich działanie? Otóż nie! W produktach feromonowych znajdują się konkretne związki chemiczne, które w sposób podprogowy stymulują podwzgórze osób, które zostaną poddane ich wpływowi. Cały sekret działania feromonów polega na stymulowaniu odpowiedniego narządu, który znajduje się w Twoim nosie. Dzieje się to podświadomie. Co oznacza, że ludzie dążą do nawiązania z Tobą bliższego kontaktu, nie wiedząc właściwie dlaczego! Wiedza o tym, jak działają feromony, daje Tobie niesamowite możliwości w nawiązywaniu nowych znajomości podczas tego cudownego momentu w roku, jakim jest Sylwester. Możesz wyróżniać się z tłumu i zwracać na siebie uwagę. Możesz być zaczepiany i zagadywany przez osoby, których wcześniej nie znałeś, lub które pozostawały Tobie obojętne. Ludzie będą chętniej Cię słuchać i będą szczerze zainteresowani tym, co mówisz. Możesz otrzymywać komplementy, których do tej pory nie doświadczyłeś. Gdy stosujesz feromony, stajesz się towarzyski i skłonny do zabawy. Feromony są tak zwanym "łamaczem lodów". Zmniejszą one Twoje onieśmielenie i ułatwią nawiązywanie kontaktów. To takie proste!
Kto może uwodzić? Chociaż feromony stosowane są głównie przez mężczyzn celem uwodzenia pięknych kobiet, nie tylko oni czepią z nich niesamowite korzyści. Spójrz tylko, co napisała jedna z zadowolonych klientek w zeszłym tygodniu: "Prawdę powiedziawszy, nigdy nie potrzebowałam żadnych wspomagaczy. Uważam się za atrakcyjną kobietę. Postanowiłam jednak spróbować, ot tak, dla zabawy. Muszę powiedzieć, że efekty przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Gdy pojawiłam się na parkiecie, faceci tańczyli wokół mnie całą noc! Czułam się jak Bogini. Koleżanka nie mogła uwierzyć, że takie cuda istnieją. To jest cudowne. Bardzo cieszę się, że odkryłam coś takiego i odważyłam się spróbować." Chcesz zapamiętać tego Sylwestra do końca życia? Kup feromony jeszcze dzisiaj i śmiej się z samotności! Resztę czasu przeznacz na dobrą zabawę!
Sylwester po staropolsku
Tuż przed Sylwestrem szykując się na zabawę, myślimy o naszej kreacji, doborze fryzury, przeglądamy porady, co do najnowszych trendów. Wydaje nam się to być takie naturalne, że idziemy na bal, o północy popijając szampana będziemy spoglądać na niebo usłane fajerwerkami. Trudno nam sobie wyobrazić, że kiedyś było zupełnie inaczej, że wszelkiego rodzaju bale sylwestrowe pojawiły się w naszym kraju dopiero w XIX wieku, a i wtedy należały do rzadkości. Odbywały się zazwyczaj w miastach i obchodzili je zamożni ludzie. Nie znaczy to oczywiście, że wcześniej nie obchodzono w Polsce Sylwestra. Mamy bardzo bogate tradycje ludowe związane z tym świętem. Staropolski Sylwester obchodzony był w domowym zaciszu. Zasiadano przy stole i raczono się mięsnymi przysmakami. Na ostatnią noc roku pieczono stosy bochniaków i szczodraków – małych chlebków i bułeczek, którymi obdzielano domowników na zdrowie. Karmiono nimi również bydło, aby dobrze się chowało. Wypieki te stanowiły także dar, dla gości i kolędników pojawiających się w domostwie w Nowy Rok. Na Kurpiowszczyźnie, Podlasiu oraz w części Warmii i Mazur w wigilię Nowego Roku pieczono "nowe latka". Były to zrobione z ciasta kręgi, w które wczepiano figurki zwierząt, a w samym środku figurkę ludzką: gospodarza, gospodynię z dzieckiem na ręku, myśliwego lub pasterza. Wypieki wieszano w domu, aby zapewniły domostwu pomyślność i szczęście. Późnym wieczorem, albo w Nowy Rok mieszkańcy Pomorza obwiązywali drzewka owocowe słomą i wtykali w nią krzyżyki z ciasta, co miało w nadchodzącym roku zapewnić urodzaj. O północy w domach szlachecki wznoszono toast popularnym wówczas węgierskim tokajem – węgrzynem. Składano sobie życzenia i strzelano z bicza oraz z rusznic, aby wygonić Stary Rok.
Wieczór Sylwestrowy był wieczorem magii. Podobnie jak w Andrzejki panny wróżyły sobie miłość i męża lejąc wosk, lub rzucając ze siebie butem – jeśli spadł on noskiem o podłogę, wróżyło to szybkie zamążpójście. W Nowy Rok składano sobie życzenia oraz obdarowywano się tzw. "kolędami" – drobnymi podarunkami. Zwyczaj ofiarowywania sobie prezentów w ten dzień wygasł na początku XIX wieku. Wierzono, że pierwszą osobą, która przekroczy próg domu w Nowy Rok powinien być mężczyzna, według tego uroczego przesądu pojawienie się jako pierwszej kobiety wróżyło kłótnie i zwady przez następny rok. Na podstawie pogody wróżono też jaki będzie urodzaj. Jeśli 1 stycznia był mroźny i jasny, zapowiadało to obfite plony. Wróżby te przerodziły się z czasem w przysłowia, np.: "Kiedy styczeń najostrzejszy, tedy roczek najpłodniejszy. "W styczniu może każdy zrozumieć, co za rok będzie, bo gdy pogodny początek, środek i koniec tego miesiąca będzie, tedy i rok dobry będzie." Tego dnia po domach chodzili kolędnicy, przebrani w najdziwniejsze stroje. Na ziemi sądeckiej i rzeszowskiej przychodziły z życzeniami "draby" - czyli starsi chłopcy i młodzi mężczyźni ubrani w słomiane stroje. Podkradali jedzenie i płatali różne figle, np. zatykali kominy starymi szmatami czy wypuszczali bydło z obory. Wszystko uchodziło im bezkarnie, bo wierzono, że "gdzie drab w domu, szczęście w domu będzie, krowa się ocieli, dziewka za mąż wyjdzie". Po drugiej wojnie światowej rozpowszechniły się w Polsce huczne bale sylwestrowe z szampanem i petardami. Jednak są jeszcze rejony naszego kraju, gdzie wciąż kultywowane są staropolskie tradycje. Na Kaszubach w wieczór sylwestrowy domy odwiedzają Gwiżdże dając świeckie improwizowane przedstawienia z udziałem diabła, niedźwiedzia, Żyda, baby i dziada, a przede wszystkim, symbolizującego dawnego stróża porządku publicznego nawołującego do gaszenia świateł gwizdkiem, milicjanta. Tradycja Gwiżdżów powstała właśnie na kanwie stróża porządku publicznego Noworoczne fify to tradycja nocy z 31 grudnia na 1 stycznia nowego roku. Jest to noc kawałów robionych przez młodzież: wyjęcie bramy z zawiasów, przestawienie samochodu czy rozebraniu go na części. Tradycja zakazuje obrażania się za, niejednokrotnie dokuczliwe, występki młodzieży, uczy przebaczać. Nie do końca umarła też tradycja wypiekania z marchwi pierników. Dawną tradycją było zamawianie uroków: chłopcy i dziewczęta przed zmrokiem śpiewając pieśni obchodzili domostwa, pola, sady, dzwoniąc dzwonkami zapożyczonymi od krów i owiec. Przed północą wychodzili z klekotkami i terkotkami, grając i hałasując, do końca wsi, aby wypędzić z niej złe moce i stary rok. Między 23 a 24 godziną dziewczęta stając przed lustrem wywoływały odbicie twarzy przyszłego męża. Gdy się pojawi, dziewczyna nie może wymówić jego imienia, gdyż grozi to jego śmiercią. O północy Nowy Rok witano strzelaniem z fuzji i biczy oraz grając na bazunach.
Wciąż kultywowana jest tradycja "dziadów noworocznych". W Nowy Rok na żywiecczyźnie chodzą barwni przebierańcy: czerwone i czarne diabły, śmierć, dziad i baba, sznurkarz zwany moczidulą, kominiarz, doktor, Żyd, Cygan, Cyganka, konie, niedźwiedź. Wszyscy biegają po wsi, zaczepiają przechodniów i starają się wciągnąć ich do wspólnej zabawy. Przez cały adwent grupy przygotowuję stroje na ten ostatni dzień roku. Śmierć, diabły, żyd i sznurkarze, zakładają maski, pozostali malują twarze i ubierają cudaczne nakrycia głowy. Idą w rytm muzyki, któremu towarzyszy trzaskanie z batów, gwizdki, dzwonki. "Dziady noworoczne" chodzą od domu do domu i składają życzenia, najczęściej robi to ich przywódca. Zachowano część tradycyjnych elementów widowiska, zwłaszcza tych o charakterze symbolicznym, jak na przykład przedstawienie z końmi. Oto pachołkowie dają rozkaz, a konie skaczą rytmicznie przez ognisko z płonącej słomy. W ognisku zaczynają się tarzać niedźwiedzie, gasząc sobą płomienie. Konie przeskakują przez niedźwiedzie, po czym padają, by na dany sygnał powstać i za zdwojoną energią tańczyć skocznie dalej. Jest to symboliczne ukazanie śmierci i zmartwychwstania, a także walki dobra ze złem, wiosny z zimą. W Nowy Rok od samego rana składane są życzenia pomyślności i szczęścia tzw. oracje. SA one wykrzykiwane rytmicznie. Przesąd głosi iż życzenia powinien składać młody chłopak, starsza kobieta przekraczająca jako pierwsza w Nowy Rok próg domostwa ma przynieść pecha. Na Podkarpaciu również odbywają się tradycyjne korowody. Górale są przekonani, że gdyby się nie odbyły, nastąpiłby koniec świata. Grupy przebierańców symbolizują duchy przodków. Według wierzeń, bałagan wywołany przez kolędników ma zapewnić spokój przez następny rok. 31 grudnia górale wykonywali kilka tradycyjnych czynności, które miały zapewnić w nadchodzącym roku: zdrowie, urodę i urodzaj. I tak, na urodzaj słuchano dzwonienia ziemi: przykładało się do niej ucho, jej dzwonienie zapowiadało to obfite plony. Owe dzwonienie miało pochodzić z brzęku kos i sierpów. Dzwoniąc monetami w kieszeniach przywoływano do siebie szczęście i bogactwo. Aby w najbliższym roku być pięknym i zdrowym należało obmyć się w wodzie, do której uprzednio wrzucono pieniądze. W Sylwestra w konwi powinna się znajdować świeża woda, a na palenisku palić ogień, po to, by nie zabrakło ich w nadchodzącym roku. Zapomnianym zwyczajem było wyciąganie zza obrazów słomy, którą chowano tam przez wigilią Bożego Narodzenia, aby zapewnić urodzaj. Wynoszono ją na pole, gdzie dzięki swojemu magicznemu działaniu miała zapewnić obfite plony. Tak jak stary rok, staropolskie zwyczaje odchodzą w zapomnienie. Hiszpanie mają swoje winogrona, Grecy ciasto św. Bazylego, a my popijamy szampana i nie potrzebujemy już magicznej słomy. Czasem tylko przed wielkim balem, schowamy do portfela kilka ości lub łusek z wigilijnego karpia. Tak na szczęście. Bo przecież, choć obchody inne, to oto samo chodzi nam, o co chodziło naszym pradziadom: o to szczęście właśnie. Do siego Nowego Roku!
Sylwester po żydowsku
Święto rozpoczynające żydowski rok świecki to Rosz Haszana. W tym roku Żydzi obchodzili je 23 września. W języku hebrajskim Rosz Haszna oznacza "głowa roku". Święto to trwa dwa dni i ma podwójny sens: z jednej strony jest dniem upamiętniającym dzieło stworzenia – dzień narodzin Adama, pierwszego człowieka, z drugiej strony jest to dniem ostatnim, Dniem Sądu. Tego dnia należy zastanowić się nad swoim dotychczasowym życiem, popełnionymi grzechami i stanąć przed Sądem Bożym, oczekując przebaczenia i miłosierdzia. Tego dnia Bóg otwiera księgę z zapisanymi grzechami. W wyniku Sądu Bożego jedni zostają zapisani do księgi życia, drudzy do księgi śmierci - los trzeciej grupy rozstrzygnie się w Jom Kippur. Dlatego czas łączący Rosz Haszana z Jom Kippur jest okresem pokuty. Jest to święto radosne, w trakcie którego Żydzi modlą się o szczęście i pomyślność składając sobie życzenia: "Abyście byli zapisani na dobry rok". Odświętnie ubrani Żydzi udają się tego dnia wieczorem do synagogi. Modlitwie towarzyszy dźwięk szofaru – jest to róg kozła lub barana – dlatego w Polsce popularna jest inna nazwa tego dnia: Święto Trąbek. Dźwięk ma odpędzać demony a także przypominać o ofierze Abrahama, który był gotów poświęcić swojego syna, ale dzięki dobroci Boga w ofierze złożono barana. Charakterystyczne zagięcie rogu ma przypominać o tym, iż człowiek powinien ugiąć się pod wolą bożą. Dęcie w szofar jest ustanowieniem "dnia sądu", choć Żydzi normalnie rozumieją je jako wołanie do Boga o miłosierdzie. Głos rogu ma trzy najważniejsze znaczenia: ogłasza ukoronowanie Boga jako Króla Wszechświata, budzi żal za grzechy i chęć powrotu do Boga.
Po obrzędach religijnych Żydzi składają sobie życzenia, a potem udają się do domów. Tego wieczora spożywają chałę moczoną w miodzie Głowa domu podaje żonie kieliszek wina i kroi dla niej chałę z miodem. Odmawia się specjalną modlitwę: "Boże - daj słodki rok". Słodkie pokarmy mają symbolizować błogosławieństwo oraz obfitość. Podczas uroczystej kolacji je się głowę ryby lub cielęcia, co ma symbolizować początek roku, a także po to, by rozmnażać się jak ryby i by być pierwszymi jak głowy, a nie ostatnimi, jak ogony. Tradycyjnie podaje się karpia faszerowanego albo nadziewanego, kreple w rosole, zupę owocową z kluseczkami albo smażonymi paluszkami, mostek cielęcy albo pieczeń, drób pieczony, świeże owoce i kompot. Podaje się także plasterki jabłek maczane w miodzie, co ma oznaczać szczęśliwy rok, podobnie jak cymes albo budyń marchewkowy.
Drugiego wieczoru spożywa się nie jedzony jeszcze w tym sezonie owoc. W Izraelu tradycyjnie jest to owoc granatu, gdyż zawiera 613 nasion, czyli dokładnie tyle, ile jest przykazań w Torze. Spożywając granat Żydzi modlą się, by zapełnić siebie wszystkim, co pozytywne i dobre. Popularnym ciastem podawanym na deser jest piernik. Nie podaje się natomiast ani potraw kwaśnych ani gorzkich. Po Rosz Haszana rozpoczyna się Jamim Norami, czyli Straszne Dni, zakończone Dniem Pojednania – Jom Kippur. Tego dnia grzechów z poprzedniego roku wierni pozbywają się w obrzędzie taszlich. Jest to ludowy zwyczaj wyrzucania grzechów do wody w postaci zapisanych kartek lub kamyków.